poniedziałek, 30 sierpnia 2010

30.07.2010

Nie chce mi się już wyśmiewać, wyszydzać z jednej i starać się naprawiać świata z drugiej. Nie chce mi się, ale zawsze wtedy, kiedy mi się nie chce, jak na złość, jakiś polski publicysta growy popełni coś, obok czego nie sposób przejść obojętnie. Redaktor z licencją na trollowanie to już legenda polskiej publicystyki growej. Kompletnie nie pojmuję, a znam redaktora wyłącznie z jego wynurzeń growoliterackich i żadnej ansy natury osobistej do niego nie czuję, zastrzegam to z góry, jak ktoś może chcieć mu płacić za to, co robi, ale widać, że z punktu widzenia pracodawcy, któremu zależy na kliknięciach i oglądalności, jest wart pensji. Domniemanie winy, czyli każda gra jest zła to najnowszy produkt wymienionego. I machnąłbym na niego ręką, gdyby nie to, że tekst śmierdzi hipokryzją na kilometry dwa, a może więcej. Nie chodzi już nawet o samą treść i tezy, o nich można dyskutować, ba, jest coś na rzeczy, ale, do diaska, bezczelność autora niemalże mną wstrząsnęła. Na ten przykład, obrazek z Disciples III i podpis "tak bardzo czekałem, tak bardzo się rozczarowałem". Nie kto inny tylko autor przecież, tuż przed premierą, pojechał do siedziby polskiego dystrybutora gry, pograł i napisał tekst pochwalny. Jakiś czas po premierze napisał recenzję, w której stwierdził, że to jednak porażka. O co chodzi? Czy DIII to aż tak skomplikowany przypadek, czy tez wystarczą góra dwie, trzy godziny, aby zorientować się co i jak? Ja sobie sam odpowiadam, ba, każdy może. Sztandarowy przykład działalności redaktora z licencją na trollowanie to jednak, wspominana już przeze mnie, recenzja East India Company. W Co jest grane Pan Redaktor obwieścił, że to super gra, a na Gamecornerze, że crap (takiego sformułowania użył). Przykłady mógłbym mnożyć, ale sensu większego to nie ma. Ludzie komentują, zgadzają się, dyskutują. Widać, że coś tak mglistego jak wiarygodność autora, mało kogo dziś obchodzi.
Zwracajmy uwagę. Bądźmy krytyczni. Nie dajmy się, także przed premierą. Zwłaszcza przed premierą.
- nawołuje redaktor z licencją na trollowanie. I dodaje
Zapamiętajcie proszę, że tylko GameCorner mówi prawdę o grach. Wszystkie inne serwisy nadal hołdują zasadzie, którą właśnie uczyniliśmy przestarzałą - spodziewają się, że gry będą dobre. My spodziewamy się, że będą złe. Tylko my.
Jak to napisał Henryk Sienkiewicz? Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?.

-----------------------------------------------------------------------------------
CDP zrobił rzecz, jak na polskie warunki niesłychaną. Zaczepił konkurencję. Gamezilla podjęła temat. Cytat z wypowiedzi Huberta Habasa
Niskim poziomem można nazwać kopiowanie działań CDP przez innych dystrybutorów (Premium Games stylizowane na platynową kolekcję, Kolekcja Klasyki udająca eXtra klasykę, serie wydawnicze LEM, który przez wiele lat otwarcie głosił, że to psuje rynek). Niskim poziomem wykazywała się kampania gry o Krzyżakach będąca 100% kopią kampanii Ogniem i Mieczem. Niskim poziomem możemy nazwać kupowanie fanów na FB czy Twitterze.
W końcu coś się dzieje. Udawanie, że wszyscy się kochają i nikt nie robi w tej branży brzydkich rzeczy było dziwaczne, bo wystarczyło wejść do sklepu i zerknąć na półki, aby stwierdzić, że jest coś na rzeczy. A czy napis Cenega napisany cyrylicą na pace ciężarówki należy porównywać z... Może lepiej nie mieszać do tego polityki. Z drugiej strony, CDP nieco się miota, bo jest w głębokiej defensywie dystrybucyjnej od dłuższego czasu, ale przyrzeczenie publiczne to rzecz poważna. Czekam na nową ofertę. Jeżeli w serii Nowa Klasyka zabraknie Metra 2033 za 25 złotych to uznam, że CDP to wichrzyciele, którzy chcą zburzyć budowany z takim wysiłkiem ład growy w Polsce.

I na koniec, z zupełnie innej beczki, dziękuję wszystkim, którym podziękować powinienem. Miło było poznać kilka osób, miło było z kilkoma osobami podyskutować, miło, że kilka osób zaglądało tu regularnie. Najważniejsze, żeby nie dać się zwariować.