czwartek, 4 marca 2010

Z dziennika szarego gracza. Czwartek. 4 marca 2010 r.

Niedawno kwiat polskiego dziennikarstwa growego udzielał publicznie porad na temat tego, co należy zrobić i co trzeba umieć (albo czego nie należy zrobić i czego nie trzeba, a nawet nie należy umieć), aby dostrzec gdzieś tam, hen, hen, promyk nadziei na zostanie polskim publicystą growym. Tym razem porad udzielił Olaf Szewczyk. Redaktor Kultury nie ukrywa, że recenzowanych gier nie kończy, bowiem nikt go zmusić nie może, aby marnotrawił życie na tytuły, których twórcy spartolili robotę. Przypuszczam, że jest to stanowisko bliskie sercu wielu dziennikarzy growych. Problem jest tylko jeden. Znakomita większość gier otrzymuje dość wysokie noty. I co z tego wynika? Aha, i jeszcze jedno. Anonimowość autora obniża wartość jego wypowiedzi o 12,5 proc.

W ramach nadrabiania zaległości. O tym, że popkultura znów wymierzona jest w Rosjan. Hmmm, duże tygodniki naprawdę za to płacą?

I jeszcze, również w ramach nadrabiania zaległości, miałem napisać o audycjach radiowych grom poświęconym, których wysłuchałem przed trzema bodaj tygodniami. Jedna w sobotnie popołudnie w Trójce została wyemitowana, a druga w niedzielę w Jedynce. I co? W Trójce było o grach, które poprawiają refleks, a jak słuchacze zaczęli dzwonić i do rzeczy komentować, to prowadzący ewidentnie spanikował. Powiedział nawet coś takiego (cytuję z pamięci) - "Jak Pan mówi RPG, to ja nie wiem o co chodzi". Rację miał ostatnio Mann narzekając na PR III. A w Jedynce było treściwiej, choć przerywacze muzyczne, jak to w Jedynce, masakrowały uszy. Ale prowadzący był przygotowany, red. Kosmana odtworzona wypowiedź tak pocięta, że bełkotliwa, red. Miłoszewskiego była tyrada na temat tego, jak to on już nie chce, ale jednak musi grać, chwalenie się kogoś z Techlandu, jakim to sukcesem było ostatnie CoJ. Było całkiem nieźle, z całym tym growym kolorytem. Szkoda tylko, że nie cyklicznie.

Nieporozumienia na linii Activision - Infinity Ward? Ktoś został zwolniony? Nie ma to jednak jak krzykliwy tytuł. Noc długich noży u twórców Call of Duty. Fakt, cóż za podobieństwo. No i cóż za lekkość pióra, dowcip, trafność analogii.