niedziela, 27 grudnia 2009

Z dziennika szarego gracza. Poniedziałek 11 stycznia 2010 r.

Święta minęły, a wraz z nimi zakończył się okres ochronny, w którym nie można polować na polskich publicystów growych. Daruję sobie dworowanie z redaktorów tropiących celebrytów z konsolkami upchanymi po kieszeniach, tudzież kieszeniami wypchanymi konsolkami, bo sprawy dużo większej wagi uwagę zaczęły mi zaprzątać. Będzie bowiem o historii, pięknej muzyce i poezji.

Ogniem i mieczem rozpaliło wyobraźnię rodaków. Gra wprowadziła na interaktywne pola postaci bliskie sercom wszystkich Polaków. Nie zapomniała o tym recenzentka powszechnie lubianego i cenionego serwisu o grach, działającego u boku portalu Onet.pl. Poniższy cytat zasługuje na uwagę nie mniejszą niż słynne słowa "kończ...waść!, wstydu...oszczędź!".
Występują tu także znane postacie, nie tylko historyczne, bo zwiedzając polskie i litewskie miasta i twierdze gracz spotka zarówno hetmana Czarnieckiego i króla Jana Kazimierza, jak i samego pułkownika Michała Wołodyjowskiego, Jana Skrzetuskiego i Andrzeja Kmicica, którzy są nawet podobni do samych siebie z twarzy (odlegle, ale jednak).
I zastanawiam się tylko nad jedną kwestią. Jeżeli taki Kmicic, Wołodyjowski czy Skrzetuski byli bohaterami powstałymi w wyobraźni Sienkiewicza, to co do diaska oznaczać może, że byli sami do siebie z twarzy podobni, i to odlegle? W głowę zachodzę o co chodzić może, ale trudno mi rzecz ogarnąć. Niemniej jakiś cytacik znalazłem, aby autorkę radą jakąś wspomóc.
Radziłem mu - mówił - iżby siemię konopne w kieszeni nosił i po trochu spożywał.
(H. Sienkiewicz. Potop.)
--------------------------------------------------------------------------------------
Polygamia zamieściła wywiad z Piotrem Rubikiem. W zasadzie na tym mógłbym zakończyć wątek, bo już tylko to wystarczy, żeby popłakać się ze śmiechu, niemniej, z kronikarskiego obowiązku, przytoczę dwa zdania.
Polygamia: Nadal chce pan napisać muzykę do gry? Dalej byłby to japoński RPG?
P. Rubik: Oczywiście, że chcę. Nie musi być to koniecznie japoński RPG, ważne, aby była to gra gdzie jest miejsce dla rozbudowanej warstwy muzycznej - orkiestra i chóry pasują do wielu ciekawych gier
Pozwoliłem sobie, co zresztą widać, zaznaczyć najciekawsze pytanie i wstrząsającą odpowiedź. I jakoś nie jestem zdziwiony, że P. Rubik mógłby i chciałby skomponować muzykę do gry. Przecież on mógłby i chciałby zrobić to o każdym i do wszystkiego. Zwłaszcza teraz, kiedy wyeksploatował już tematy papieskie.
---------------------------------------------------------------------------------------
Jonathan Knight przyznał, że choć jego zespół deweloperski bez problemu poradził sobie z realizacją gry na podstawie Inferno z Boskiej Komedii, to pozostałe części dzieła Dantego mogą być trudne do egranizacji. Pozostaje mieć nadzieję, że na tym przygoda Wielkiego Elektronika i Visceral Games z Boską Komedią się zakończy, choć wierzę, że twórcy Dante’s Interno potrafiliby zrobić slashera nawet z Jeziora Łabędziego Czajkowskiego.

wtorek, 22 grudnia 2009

Z dziennika szarego gracza. Wtorek. 22 grudnia 2009 r.

Co ty wiesz o graniu? Takim pytaniem rozpoczyna się wywiad z Bogusławem Lindą, którego głosem przemówi Kratos w polskiej wersji God of War 3. Odpowiedź, jak na Bogusława Lindę przystało, jest lakoniczna, ale Pasikowski w swoich scenariuszach by się jej nie powstydził.
Zostawiłem to córeczce troszeczkę.
I tak jak nie rozumiem sensu wydawania okrągłych sum na zatrudnianie znanych, a więc drogich aktorów przy dubbingowaniu gier, tak nie pojmuję sensu robienia wywiadów z tymi z nich, którzy o grach nie wiedzą kompletnie nic. Poza tym, że można na nich zarobić rzecz jasna. I jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie Pana Bogusława.
Ja myślę, że [gry] są taką zabawą. Przecież na całym świecie są grupy graczy, cały świat ze sobą gra, kombinuje, wspólnie się bawi, to jest jakaś wspólna przygoda. Czy się lubi tę przygodę, czy nie, to już jest sprawa dowolna i prywatna każdego z nas. Ja wolę pojechać do Afryki niż oglądać ją w grze, ale gdybym nie miał tej możliwości, to pewnie bym siedział i grał.
Gram właśnie w Dragon Age: Origins. Też wolałbym, zamiast grać, pojechać do Ostragaru, ale nigdzie nie mogę znaleźć biletów.
--------------------------------------------------------------------------------------
Electronic Gaming Monthly ma wrócić w marcu 2010 r. Z oficjalnego komunikatu wynika, że w każdym numerze papierowym czytelnicy znajdą kod pozwalający im na dostęp do cotygodniowej sieciowej edycji EGM[i]: The Digital Magazin. Wszystko to brzmi ciekawie, widać że ktoś gdzieś tam nieco nad formułą nowego EGM pomyślał. Szkoda, że śladu tego procesu nie widać w powrocie na krajowy rynek Gamestara.
--------------------------------------------------------------------------------------
Techland obchodzi w tym miesiącu 18. urodziny. Poza gratulacjami warto życzyć, aby gry Techlandu weszły w dorosłość wraz z samą firmą.
--------------------------------------------------------------------------------------
Koniec roku nadchodzi dużymi krokami, więc podsumowań nastał czas. Na początek u Borejki o RPG AD 2009 z małą nutą cRPGową.
--------------------------------------------------------------------------------------
Dużymi krokami zbliżają się też Święta, więc gdyby ktoś szukał jeszcze prezentów, lubił ciekawe gry oraz nie miał jeszcze Machinarium i Samorosta 2, to uprzejmie donoszę, iż na blogu Amanity Design, do 25 grudnia br., oba te tytuły można nabyć za jedyne 10 dolarów amerykańskich. Gratka.

wtorek, 15 grudnia 2009

Z dziennika szarego gracza. Wtorek. 15 grudnia 2009 r.

W sieci pojawiły się kolejne głosy w debacie O co toczy się gra?, ale nie ma wśród nich jednego z najciekawszych tekstów pt. Po co ci te głupie gry?. Związane jest to z faktem, że jego publikacja miejsce miała w miniony piątek, ale zapewniam, że warto poczekać. O ile ktoś nie zaznajomił się z nim na papierze rzecz jasna. Dla mnie osobiście symptomatyczne jest to, że powyższy tekst stylem i poziomem formułowanych wniosków zawstydzić powinien osoby parające się grami zarobkowo i dowodzi, że najciekawsze rzeczy do powiedzenia na temat gier mają osoby spoza tzw. środowiska. Wyjątki, niestety, pozostają wciąż na tyle nieliczne, że teza o konieczności wypalenia polskiej publicystyki growej do cna i budowy jej od podstaw, wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Pozwolę sobie przytoczyć pytanie, które w kontekście tego wpisu jest trafne, przepraszając jednocześnie autora za to, że cytuję fragment dla wymowy tekstu wcale nie najważniejszy.
Skąd ta hipokryzja? Czyżby granie znieczulało aż tak skutecznie?
------------------------------------------------------------------------
Jak powszechnie wiadomo, z 1.000.000.000 ludzi, którzy grają (badania Wielkiego Elektronika), przynajmniej połowa chce zostać polskimi publicystami growymi. Z pomocą przyszli im przedstawiciele growego dziennikarstwa krajowego publikując zestaw gotowych porad w wersji instant. Wystarczy przeczytać, przemyśleć, przyswoić i zastosować. Ja, przyznam to ze wstydem, zrezygnowałem po wykonaniu pierwszej czynności. Rzecz przerosła mnie po prostu. Sytuacji całej skomentować nie omieszkał infant terrible polskiej publicystyki growej - red. Kronika Gier, "sumienie" polskiej branży, b. naczelny quasi-serwisu cenegowego W2P, jawny współpracownik kombinatu growego GOL. Patrzę na to wszystko i jedno przyznam – w światku growym pojęcie kompromitacji nie funkcjonuje.
-------------------------------------------------------------------------------------
John Woo ogłosił plany realizacji filmu na postawie gry Stranglehold, która powstała na podstawie jego filmu pod tym samym tytułem. W dalszych planach jest egranizacji ekranizacji, a następnie ekranizacja egranizacji. A dalej się zobaczy – tymi słowy rzecz całą skomentował podobno sam reżyser.
-------------------------------------------------------------------------------------
Technopolis, strona o grach firmowana przez Politykę, znany i ceniony tygodnik opinii, opublikowała recenzję gry Risen. Nie będę ukrywał, że od piszących teksty o grach pod szyldem tego tygodnika wymagam więcej, ale dowodzi to tylko tego, że jestem naiwnym człowiekiem. Do recenzji może wrócę w innym miejscu, ale już teraz mogę napisać, że spostrzeżenie autora tekstu, jakoby Risen miał „Najbardziej mało bugów w porównaniu z Gothicami” bez wątpienia wynosi poziom dyskusji o grach w Polsce na nowy poziom. Najbardziej mały poziom, nadmienię.

czwartek, 10 grudnia 2009

Z dziennika szarego gracza. Czwartek. 10 grudnia 2009 r.

Debata O co toczy się gra? zainicjowana na łamach Kultury przez Olafa Szewczyka zakończyła się, zanim na dobre rozpoczęła, publicznym ukamieniowaniem autora za używanie terminu „interaktywne wideo”. Teraz czekam na ukamieniowanie, tuż po tym jak zostanie rozstrzelany, powieszony, połamany kołem i poćwiartowany, Guillaume de Fondaumiere ze studia Quantic Dream, który notorycznie określa Heavy Rain, wielką nadzieję konsolowców, mianem „interactive movie”.
--------------------------------------------------------------------------------------
Wielki Elektronik John Riccitello ujawnił w telewizji PBS wyniki ogólnoświatowych badań mających na celu ustalenie wielkości populacji graczy. Zlecenie EA wykonywało tysiące firm badawczych, których pracownicy dotarli w poszukiwaniu graczy do każdego zakątka globu, nie wyłączając stacji badawczych na Antarktydzie, osad tubylców na Borneo i wsi na Lubelszczyźnie. Wyniki są szokujące. Po rozliczeniu ankiet, którzy wypełnili wszyscy badani okazało się, że gra już ponad 1.000.000.000 ludzi. Kolejne badanie za tydzień.
--------------------------------------------------------------------------------------
Jak pisać recenzje gier w formie kilku zdań? Ten problem nie daje spać większości polskich publicystów growych, zwłaszcza tych, którzy publikują na papierze. Z ogromną życzliwością przyglądam się tym wysiłkom, zwłaszcza że pisanie na papierze zobowiązuje. Przede wszystkim do ukazania gier w szerszym kontekście kulturowym. W dzisiejszym Dużym Formacie, dodatku do Gazety Wyborczej, pojawiły się recenzje Dragon Age: Origins i S.T.A.L.K.E.R.a: Zewu Prypeci. W pierwszym przypadku większa część notki, bo tak chyba określać należy te recenzje, skupiła się na polskim dubbingu, ze szczególnym uwzględnieniem udziału Piotra Fronczewskiego, a w drugim na Strugackich i Tarkowskim, których dzieła w niewielkim stopniu inspirowały twórców gry. Po przeczytaniu tych „recenzji” nabrałem ochoty na przeczytanie powieści Piknik na skraju drogi, obejrzenie filmu Stalker i przesłuchanie płyty Franka Kimono. A gry? Kontekst kulturowy je przysłonił.
-------------------------------------------------------------------------------------
Jak powszechnie wiadomo polska branża growa utalentowanymi piórami stoi. Owe pióra od czasu do czasu próbują modę na słowa wprowadzać, wszak piękny jest język ojczysty, a pisanina o grach nie musi być suchym przekazem. I tak w ostatnich dniach furorę robi zapomniane już nieco, wielu zostawiło je w piaskownicy, słowo „pysk”. Premiera Street Fightera IV reklamowana była jako wielki powrót prania po pyskach, a różnice w wystawianych notach recenzenckich zwane bywają dawaniem/dostawaniem po pysku. Dajcie sobie pyska utalentowane pióra, wszak razem tworzycie język polskiej publicystyki growej, który nie może na pysk upaść.

środa, 9 grudnia 2009

Z dziennika szarego gracza. Środa. 9 grudnia 2009 r.

Gra Mount&Blade: Ogniem i Mieczem miała swoją premierę 4 grudnia i po pierwszym weekendzie zanotowała rewelacyjne wyniki sprzedaży oraz zebrała niezwykle entuzjastyczne oceny.
Tak właśnie brzmi początek komunikatu CD Projektu na temat gry, na którą chrapkę miało wiele osób, a którą to wspomniana firma wydała. Na ile wyceniają spece od marketingu z CDP rewelacyjność wyników sprzedaży nie wiadomo, ocen samej gry też w sieci tyle co kot napłakał. Najpewniej kopii recenzenckich nie było tym razem, a krajowi publicyści growi, jak powszechnie wiadomo, sami gier nie kupują, więc pozostaje marketingowy bełkot, z którego wynika, że jest lepiej niż dobrze, zwłaszcza w Rosji. A że ludzie rzucają gromy na bugi, które wręcz uniemożliwiają rozgrywkę, to już drobiazg. I na deser ostatnie zdanie komunikatu:
UWAGA! Edycja kolekcjonerska ukazała się w bardzo limitowanym nakładzie i praktycznie została już całkowicie wyprzedana!
Praktycznie została już całkowicie wyprzedana? No to nie ma o czym mówić, bo nie ma jej w sprzedaży. Chyba.
--------------------------------------------------------------------------------------
City Interactive odchodzi od gier niskobudżetowych. Na takie wyznanie zdobył się prezes firmy Marek Tymiński w wywiadzie opublikowanym przez Stockwatch. Komentarz? Świat się kończy.
-------------------------------------------------------------------------------------
Cytowane przez wszystkie serwisy o grach zestawienie 10 najlepszych gier 2009 r. magazynu Time nieco mnie zaskoczyło. Po przejrzeniu jednak pozostałych dziesiątek, m.in. Top 10 najlepszych płyt, przebojów, filmów, uspokoiłem się nieco. Lady Gaga dała nam jedną z najlepszych płyt roku? To co można sądzić o doborze gier?