A wynik Wiedźmina nie wygląda na tym tle słabo. Przeciwnie, w końcu to tytuł adresowany do znacznie, znacznie węższego audytorium i przy tym, choć wspierany popularną prozą, budujący swoją pozycję od podstaw. W obu też przypadkach podjęto próbę wyjścia poza „growe getto”, uosabiane przez magazyny i serwisy o grach traktujące, które czytują tylko ludzie bardzo grami zainteresowani. Kampania EA w Polsce wzbudziła zachwyt tym, że klipy reklamowały ją w piątkowy wieczór w przerwach w emisji Władcy Pierścieni. Mnie bardziej podobało się najęcie Agnieszki Chylińskiej, która ostatnimi czasy coraz mniej ma wspólnego z muzyką, ale za to robi inne rzeczy, bo w końcu ma talent. A. Chylińska od dawien dawna opowiada, że zagrywa się w Simsy i potrafiono to wykorzystać. Kiedy posłucha się jej wypowiedzi, choćby w śniadaniowych programach telewizyjnych, wypada ona bardzo przekonująco, czego rzec nie można, np. o Tomaszu Kocie próbującym sprawiać wrażenie, że wie o co chodzi w NecroVision. Szczerość, wiarygodność i autentyczność, to procentuje.
Z kolei, co do Wiedźmina, podoba mi się okładka platynowej edycji gry. Widnieją na niej cztery cytaty z prasy – Rzeczpospolitej, Newsweeka, Dziennika i CD Action. Żadnych Onetów, wirtualnych państw i serwisów o dziwnych nazwach i jeszcze dziwniejszych recenzjach. Idzie normalność, mam nadzieję.