poniedziałek, 8 czerwca 2009

Bicie rekordów

65.000 egzemplarzy The Sims 3 w pierwszy weekend sprzedaży. To, że rekord Wiedźmina padnie (35.000) było w zasadzie pewne, pytanie dotyczyło tylko liczby kopii, które rozejdą się na pniu. Samo 10.000 sztuk na telefony komórkowe robi wrażenie, a to przecież dopiero początek. Wakacje zbliżają się dużymi krokami, dziatwa wesoło wybiegnie ze szkoły, etc. Znowu się zacznie, różne odmiany The Sims zdominują listy hitów PC, media huczeć będą o fenomenie tego tytułu i wszystko to słusznie całkiem, bo choć nie czuję kompletnie tego, co tak pociąga miliony w Simsach, to przyjmuję to z pokorą, podobnie jak całkowicie niezrozumiałą dla mnie popularność Mody na sukces.

A wynik Wiedźmina nie wygląda na tym tle słabo. Przeciwnie, w końcu to tytuł adresowany do znacznie, znacznie węższego audytorium i przy tym, choć wspierany popularną prozą, budujący swoją pozycję od podstaw. W obu też przypadkach podjęto próbę wyjścia poza „growe getto”, uosabiane przez magazyny i serwisy o grach traktujące, które czytują tylko ludzie bardzo grami zainteresowani. Kampania EA w Polsce wzbudziła zachwyt tym, że klipy reklamowały ją w piątkowy wieczór w przerwach w emisji Władcy Pierścieni. Mnie bardziej podobało się najęcie Agnieszki Chylińskiej, która ostatnimi czasy coraz mniej ma wspólnego z muzyką, ale za to robi inne rzeczy, bo w końcu ma talent. A. Chylińska od dawien dawna opowiada, że zagrywa się w Simsy i potrafiono to wykorzystać. Kiedy posłucha się jej wypowiedzi, choćby w śniadaniowych programach telewizyjnych, wypada ona bardzo przekonująco, czego rzec nie można, np. o Tomaszu Kocie próbującym sprawiać wrażenie, że wie o co chodzi w NecroVision. Szczerość, wiarygodność i autentyczność, to procentuje.

Z kolei, co do Wiedźmina, podoba mi się okładka platynowej edycji gry. Widnieją na niej cztery cytaty z prasy – Rzeczpospolitej, Newsweeka, Dziennika i CD Action. Żadnych Onetów, wirtualnych państw i serwisów o dziwnych nazwach i jeszcze dziwniejszych recenzjach. Idzie normalność, mam nadzieję.

sobota, 6 czerwca 2009

NefoTwitter w Twoim domu!

Tak jest, skorzystałem z Twittera. Nie z powodu mody, nie z powodu tego, że to coraz popularniejszy kanał udostępniania informacji, ale z bardzo prozaicznej przyczyny. To bardzo użyteczne narzędzie dla blogów o lekkim choćby zacięciu informacyjnym. Lubię dzielić się z innymi wynalezionymi w sieci ciekawostkami, a dokonywanie na te okoliczności każdorazowego wpisu jest męczące. Twitter w takich sytuacjach jest w sam raz. Obiecuję, że szczegółami z życia prywatnego na Twitterze dzielić się nie będę, będzie tylko o grach, świecie gier, branży gier, czyli ciągle o tym samym.

środa, 3 czerwca 2009

Left4Sims 3.2/2.3

Zostałem dziś oszołomiony obejrzaną w TVN-ie reklamówką The Sims 3...



i bardzo mi to przypomina inną reklamówkę, udostępnioną dopiero co. Dwie strony tego samego medalu? A może jednak jedna tylko?

wtorek, 2 czerwca 2009

Krótki żywot niusa, czyli o wielkoduszności niusmenów

Optymistyczny nastrój mnie nie opuszcza. Wczoraj porażony zostałem dwiema wieściami. Raz, że Crysis 2 ukaże się nie tylko na PC, ale też na konsole. Dwa, że Mass Effect 2 na rynku pojawi się dopiero w 2010 r. Jak świat długi i szeroki, powtarzano te informacje, okraszano je zdjęciami rozmaitymi, wszak wszystko, co pojawia się w okresie trwania E3 wielkim niusem jest i basta. Tylko, że problem tkwi w tym, że to żadne newsy. O tym, że ME2 pojawi się w przyszłym roku wiadomo od początku lutego br., a że bracia Yerli pogniewali się na pecetową brać i zapowiedzieli, że ich kolejne gry na konsole też trafią, wiadome jest od wielu miesięcy. Na czym więc ów nius polega w tych przypadkach? Ano na powtarzaniu do znudzenia tego samego, jak nie przymierzając, cedzenie porcji kolejnych screenshotów z konkretnej gry w pakietach po trzy sztuki raz w tygodniu. Owszem, ktoś mógł jeszcze nie wiedzieć, że ME2 ukaże się w 2010 r., ale autorzy niusów, profesjonaliści przecież, o czym święcie przekonany jestem, o takich kwestiach pamiętają i wychodzą naprzeciw tym właśnie osobom, nie chcąc wzbudzać w nich poczucia, że coś ważnego ich kiedyś ominęło. Za okazaną wielkoduszność dziękuję w imieniu rzeszy szarych graczy.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Czesi mają swojego Eurogamera

Optymistyczny nastrój mnie nie opuszcza. No mają już Czesi tego swojego Eurogamera. A my nie mamy, ale w sumie po co nam coś takiego? Polacy nie gęsi, sami o grach we własnym języku pisać potrafią. I dla siebie, i dla innych. Wiadomo, dobre, bo polskie, bardziej swojskie, ekologiczne, bliższa ciału koszula, a zresztą...