środa, 27 maja 2009

Literatura na małym monitorze

Zrozumiałem swój błąd. Częstokroć przejawiałem nader krytyczne podejście do wielu kwestii odnoszących się bezpośrednio i pośrednio do gier. Czas naprawić ten błąd. Wszak wiadomo, że uprawiana przeze mnie do tej pory niekonstruktywna krytyka niczemu, a zwłaszcza nikomu nie służy. Dołączam więc do grona polskich publicystów growych, którzy malkontenctwu się nie kłaniają i świat gier postrzegają pozytywnie.

Styk gier i innych dziedzin, takich jak literatura czy film, ciągle pozostaje fascynującą, acz nie do końca rozpoznaną kwestią. Doniesienia, które dotarły do mnie ostatnimi czasy, pozwalają mi ogłosić nowe otwarcie w tej sferze.

Po pierwsze, nowa gra osadzona w uniwersum tolkienowskim. Po przejęciu przez koncern Warnera praw do realizacji gier na prozie Tolkiena opartych, oczywistym się stało, że czekają nas wiekopomne wydarzenia. Lords of the Rings: Aragon's Quest będące w założeniu przygodową grą akcji spotkał się z chłodnym przyjęciem komentatorów i graczy. Nie rozumiem doprawdy dlaczego, wszak gry są projektami realizowanymi ku uciesze mniejszych i większych dzieci, więc trudno mi zrozumieć tak chłodne przyjęcie anonsowanego tytułu. Na szczególne podkreślenie zasługuje walor edukacyjny nowej gry według Tolkiena. Dzisiejszych pięciolatków właśnie ten projekt skłonić może za lat ileś tam do sięgnięcia po książki, przeczytania w oryginale Silmarillionu, uratowania na wzór Frodo świata, a nawet zostania krasnoludem. Malkontenci, trza mieć otwarty umysł i tyle. Wiadomo przecież, że krytyka niczemu i nikomu nie służy.

Inną ciekawą wieścią było nabycie praw do egranizacji cyklu Pieśń Lodu i Ognia George'a R.R. Martina przez studio Cyanide. Tak jak niedocenione pozostaje na niwie literatury dzieła Martina, tak niedoceniony pozostaje dorobek wybitnego w istocie studia Cyanide w sferze gier. Wybitny, acz niedoceniony Silverfall niewielu pisującym o grach cokolwiek mówi, co czytelne, acz skrywane jest nazbyt wyraźnie w tworzonych informacjach na ten temat. Wysoce prawdopodobne jest więc, że egranizacja słynnego cyklu fantasy skazana jest na pozostanie dziełem wybitnym, acz niedocenionym. Podobnie jak wzmiankowany w wielu miejscach MARS, gra uciekinierów ze studia Cyanide. Dzieło to w założeniu jest wybitne, acz z góry niedocenione, czego zdaje się nie dostrzegać już dziś wielu komentatorów. Niestety.

środa, 6 maja 2009

Lektura obowiązkowa: Roque

Nie jestem aż w tak leciwym wieku, aby Roque znać z pierwszej ręki. Niemniej, jakoś tak dziwnie w życiu mi się zdarzyło, że słabość mam do gier, więc i o Roque słyszałem. A teraz przeczytałem. Świetny, jak zwykle zresztą w przypadku M. Bartona, napisany tym razem w duecie z B. Loguidicem, The History of Rogue: Have @ You, You Deadly Zs, zaprezentowała Gamasutra, a pochodzi on ze zbioru Vintage Games... I niech ktoś mi powie, że o grach nie można pisać świetnych tekstów. I jeszcze jedno. Za co lubię chłopaków z RPG Codex? Za takie tytuły właśnie: Rogue - Earliest Victim of Piracy & Graphics Whorism.